Zgłoś uwagę

10. Avant Art Festival: rozmowa z Kostasem Georgakopulosem

"Powinniśmy dawać ludziom wybór"

O jubileuszowej edycji, sentymentach, pracy w kulturze i najlepszej muzyce rozmawiamy z Kostasem Georgakopulosem, dyrektorem Avant Art Festival.


PROGRAM 10. Avant Art Festival

10. edycja festiwalu i po raz pierwszy aż dwa miasta: Wrocław i Warszawa. To jednorazowa sytuacja z okazji jubileuszu czy powoli przenosisz Avant do stolicy?

Jako fundacja dostaliśmy z Biura Kultury Miasta Stołecznego 3-letnią dotację na realizację festiwalu w Warszawie. Spotkałem się z bardzo pozytywną reakcją wielu znajomych i nieznajomych, co jest dla nas dużo ważniejsze niż chociażby brak dotacji od MKiDN, pierwszy raz od 6 lat. Bardzo się cieszę, że Avant Art gościć będzie w Warszawie, ale to nie zmienia faktu, że dla mnie to przede wszystkim festiwal wrocławski.

Mówi się, że we Wrocławiu mamy tzw. publiczność woodstockową. A co ty sądzisz o preferencjach muzycznych tego miasta, zwłaszcza po tylu latach organizowania Avant Art i oswajania ludzi z nowymi – często niełatwymi konsumpcyjnie – dźwiękami?

Mam podejrzenie, że ta opinia wynika z organizowanych we Wrocławiu dużych widowisk, w tym gitarowych, skierowanych do bardzo szerokiej publiczności, które mając szeroką promocję, tworzą ogólnodostępny wizerunek Wrocławia. Tym bardziej powinniśmy mówić o różnorodności, eklektyzmie, dawać ludziom wybór, bo wiele jest potrzeb i poszukiwań. Może warto jeszcze bardziej wspierać takie festiwale jak Avant Art. Uważam, że sztuka eksperymentalna czy awangardowa jest niezbędnym warunkiem rozwoju intelektualnego. Mamy kilka festiwali muzyki niezależnej, niszowej, ale wydaje się, że we Wrocławiu stosunkowo mało jest eventów np. z niezależną muzyką elektroniczną.

10 lat. Taka rocznica usprawiedliwia sentymenty.  Zapytam zatem: które koncerty, których artystów czy które edycje AAF wspominasz szczególnie?

Mam w pamięci edycję norweską z 2010 roku. To wtedy festiwal zbudował swoją tożsamość i umożliwił zaproszenie artystów wielkiego formatu. Pamiętam również edycję niemiecką z 2012 i wspaniałe koncerty, cudownych artystów. Z kolei edycja z 2013 roku prezentująca sztukę rosyjską przybrała idealny format dla naszego festiwalu, taki jaki sobie wymarzyłem – mieliśmy duży budżet, bardzo wielu darczyńców, a w programie koncerty, wystawy, produkcje teatralne, filmy, debaty… No i ostatnia 9. edycja poświęcona Japonii – to było wspaniałe doświadczenie. W tym roku kontynuujemy zeszłoroczne działania pod nazwą Avant Art Festival Japan 2nd edition. Planujemy również aktywności związane z prezentacją polskiej sztuki w Japonii i na odwrót w 2019 roku.

A pamiętasz edycję 2011 i The Buga? Jego występ miał być wielkim finałem, wisienką na torcie, a tu zgubiony paszport dzień przed przylotem, grube basy i policja w Pokoyhofie.

(śmiech) Dzięki za przypomnienie. To był ogromny stres. Jakimś cudem się to wszystko udało. Kevin przyjechał, zagrał super koncert, ale my wcześniej na posterunku policji błagaliśmy o zrozumienie, a później trwaliśmy w totalnym strachu, że przerwą występ. Nasz akustyk już w czasie koncertu nie wytrzymał obciążenia i musiałem go zastąpić przed konsoletą, ponieważ Kevin Martin bez przerwy domagał się większego basu, pokazywał: głośniej, głośniej! Było wtedy w Pokoyhofie jakieś 700 osób, mnóstwo dymu. Z tego, co pamiętam, wszystkim się bardzo podobało. A jakie są tego efekty? Kevin Martin jako The Bug grał na AAF, a później na Nowych Horyzontach z King Midas Sound. Flowdan, jego MC, zagrał na AAF w 2014 roku i zagra ponownie w Warszawie. Uwielbiam Martina, to niezwykły artysta.

Radianem i Łoskotem wracasz do mocnych korzeni festiwalu, ale serwujesz też dużo techno – muzyki naszych czasów. Co tegoroczny line-up mówi o festiwalu, zwłaszcza w kontekście zupełnie innej niż 10 lat temu rzeczywistości?

Przyświeca nam w tym roku mocna idea, którą streścić można w trzech słowach: przypomnienie, odwrót, podziemie. Obchodzimy piękny jubileusz. Jednocześnie świadomi jesteśmy niełatwej rzeczywistości, w której żyjemy. Wszystko bardzo dynamicznie się zmienia: otoczenie, my sami, nasze oczekiwania. Obserwuję, że ludzie są coraz bardziej zdecydowani w swoich wyborach – my także. Nie schlebiamy popkulturze, nie proponujemy koprodukcji, błyszczących efektów i specjalnych pokazów. Postawiliśmy w tym roku na muzykę. Po prostu. Techno to poniekąd nasza odpowiedź na zmiany, przy czym tylko w mistrzowskim wydaniu, takim jak Regis, Powell czy JK Flesh. Myślę, że w przyszłości bardzo ważna będzie dla nas współpraca z takimi festiwalami jak Atonal czy CTM. Mamy z nimi długie, wypracowane relacje – w sierpniu na Atonal zagrają m.in. Regis i Powell, których zaprezentujemy na naszym festiwalu. Na CTM mieliśmy kiedyś mały showcase Avant Art.

Nie wybaczę ci Deana Blunta w Warszawie, ale dobrze, że chociaż Oren Ambarchi zagra w obu miastach. Z czym przyjedzie do Polski? Co usłyszymy?

(śmiech) Obiecuję ci, że będzie za rok. Też go kochamy. To niesamowita postać, piękna, niespotykana. Był już we Wrocławiu dwa razy, więc w tym roku od niego odpoczniemy – zależy mi, żeby pokochała go też Warszawa. Oren zagra materiał z najnowszej płyty, która jest według mnie mniej mroczna i nieco łatwiejsza w odbiorze niż jego wcześniejsze albumy. Bardzo cieszę się na jego przyjazd.

Dekada Avantu i 60 zdobytych dotacji – lata niełatwej pracy w kulturze. Chce ci się jeszcze?

Jako promotor i wydawca działam w kulturze od ponad 15 lat. Praca przy festiwalu to stała sinusoida, skrajne emocje i ogromny trud: zdobyć budżet, rozliczyć granty, zrobić dobry booking. Później stres, czy będzie frekwencja, czy wszyscy artyści dotrą i tak w kółko. Mam doświadczenia z pracą w biznesie i nie ma porównania. Co więcej, festiwal nie ma i nigdy nie miał swojego biura, robimy to wszystko po domach, w knajpach. Na pewno fakt, że jestem muzykiem, jest dla mnie dodatkową motywacją. Jestem bardzo dumny, że udało mi się zbudować taki festiwal. Od 11 lat mam też nieustającą przyjemność z kuratorowania i produkowania wspólnie z Grażyną Górką Sceny Muzycznej Nowych Horyzontów. Odpowiadając więc na pytanie – tak, chce mi się! I zapraszam na wyjątkową, jubileuszową edycję Avant Art – będzie pełna mroku, skrajności i odmienności, zaprezentujemy dość bezkompromisowy program, ale czy może być inaczej w taką wyjątkową rocznicę?

Rozmawiała: Magda Kotowska

Wywiad pochodzi z wrześniowego numeru Wrocławskiego Niezbędnika Kulturalnego.
Facebook: facebook.com/NiezbednikKulturalny/

Galeria

Kliknij, aby powiększyć zdjęcie

Kostas Georgakopulos fot. Roland Okoń Ryo Murakami_mat organizatora (1) (Copy) leadPOWELL_SHOT_08_223 (Copy) Oren Ambarchi_blue_mat organizatora (Copy) Oren Ambarchi_mat organizatora (2) (Copy) Piernikowski_-_No_Fun_Latarnia_2017 (Copy) Piernikowski_photo_by_Piotr_Macha (Copy) Powell_fot Neela Choudhury-Reid (2) (Copy) Radian_fot Klaus Vyhnalek (Copy) radian_fot rania moslam (1) (Copy) radian_fot rania moslam (4) (Copy) radian_fot rania moslam (6) (Copy) radian_fot rania moslam (8) (Copy)

Podziel się

Wróć do spisu aktualności
<< Poprzednia Następna >>

Nagłówek


Email marketing software powered by FreshMail